Komentowany post

Odp.: Nadchodzi krach Web 2.0

sobota, 21 marzec 09, 17:28
Dziękuję za interesujące komentarze. Ustosunkuję się do dwóch:

Mariusz Lach: nie wiem jednak, czy Pana spojrzenie nie jest ugruntowane tym, co działo się na rynkach nieruchomości (pompowanie bańki). Branża IT, jak na pewno Pan wie, to zupełnie inna bajka, a jej dynamika rozwoju daje pewne podstawy ku temu, by tak odważnie wyceniać część projektów.

Moje wnioski nie mają nic wspólnego z sytuacją na rynkach nieruchomości. Twierdzenia, że branża IT to coś innego słychać było przed 2000 roku. Padały z ust prezesów potężnych dot.comów, których już dzisiaj nie ma. Internet nie jest innym rynkiem, to tylko medium. Inwestorzy i biznesmeni zrozumieli to w 2000 roku, ale zdaje się zdążyli już zapomnieć.

Sytuacja dzisiejszych portali web 2.0 nie różni się niczym od sytuacji dot.comów, które upadły w 2000 roku. Brak sensownego modelu finansowego, ogromne wyceny, arogancja ("mamy domenę i ruch, nic nam nie grozi - 1999" = "mamy użytkowników, nic nam nie grozi - 2009").

Zarabianie na reklamie graficznej to nie jest model biznesowy, to ostatnia deska ratunku dla biznesów bez modelu.

Mariusz Lach: Chciałbym skupić się na potencjale i możliwościach - społecznościówy, typu NK, to znakomita segregacja targetu - mamy mnóstwo informacji o użytkownikach, na podstawie których możemy doskonale serwować kampanie. Jak to wygląda w praktyce to już inna kwestia...

Prezentuje Pan podejście demograficzne do klientów, które niestety nie uwzględnia Chwilowego Stanu Emocjonalnego i dlatego na dłuższą metę wiąże się ze spadającą skutecznością reklamy.

Przykład. Powiedzmy, że ma Pan około 30 lat, dobrze Pan zarabia i lubi muzykę, kupił właśnie nowe mieszkanie. Jest Pan idealnym klientem na dobrej jakości sprzęt Hi-fi. Jedzie Pan właśnie ze znajomymi na imprezę, jest 22:00. Mija Pan reklamę: "Za rogiem, super sprzęt Hi-Fi". Skręci Pan i kupi? Prawie na pewno nie. Po pierwsze, istnieje ogromna szansa, że nawet Pan nie zauważy tej reklamy, bo Pański mózg będzie skupiony na znajomych i imprezie, po drugie nawet jeśli ją Pan zauważy, to i tak jedzie Pan na imprezę.

Specjaliści od brandingu będą przekonywali, że Pan tą reklamę zauważy i kupi kiedy indziej, ale (1) nie da się tego udowodnić, (2) gdyby mieli rację, najlepiej zarabiającymi serwisami na reklamie byłyby portale a nie Google, które potrafi udowodnić ich skuteczność.

Bazyli Ćwiartek: Skoro już się rozpisałem, to muszę przyznać, że Piotr zaczynając od pomysłów poniżej krytyki - dla mnie np. była to sugestia, że banery powinny przypominać elementy systemu Windows (działo się to tak dawno, że już chyba nie prawda)

W marketingu najlepiej posługiwać się twardymi danymi, a nie przypuszczeniami. Bannery przypominające stronę www (zwłaszcza formularze) i elementy Windows są nadal najskuteczniejszymi. Bannery kreacyjne (flash itd.) nie mogą się z nimi równać, mimo iż koszt wytworzenia bannera flashowego to kilka godzin pracy grafika i copywritera minimum, a koszt wytworzenia bannera przypominającego formularz to 10 minut pracy copywritera.

Jeden z uczestników Internetowego Milionera puścił kampanię z bannerem zawierającym 4 fikcyjne listy rozwijane, kilka słów i tło w kolorze tła strony, na której się reklamował. Zero grafiki, zero kolorów. CTR w odniesieniu do unikalnych użytkowników - 40% !

Nasze bannery widoczne np. na stronie http://www.cneb.pl/c/e-biznes.html mają kilkuprocentowy CTR niezmiennie od kilku lat.

A propos wzorców "hamerykańskich" - Allegro (eBay), Nasza-Klasa (Classmates), Onet i WP (Yahoo), Merlin (Amazon). Pokażcie mi jeden duży polski sukces, który nie jest zbudowany na podstawie wzorców "hamerykańskich".
Komentarze (3)

Newsletter Strategia, Separacja i Skalowanie

Skupiamy się na strategii, budowaniu procedur, procesów i zespołów. Na odseparowaniu Cię od działalności operacyjnej i przygotowaniu Twójego biznes na skalowanie. Na zamianie etatu, który nazywasz biznesem, na prawdziwy biznes.

Dołącz do 96 343 czytelników
Powered by
powered by IMPLE